Postanowiłem dokonać pewnych czynności, które wymagały udziału notariusza. Pełen zapału zadzwoniłem do pierwszego z dwóch, których mi zaufany człowiek polecił. Co się okazało?
Nie wiedzieli co mi powiedzieć i doradzić np. jakie dokumenty mam przynieść ze sobą.
Zadzwoniłem do drugiej pani notariusz. Po rozmowie z nią dowiedziałem się, że jeśli poczekam miesiąc to może mnie obsłużyć. Była też lekko oburzona, że chciałem umówić się przez telefon a nie przyszedłem osobiście.
Zniechęcony rozmowami (przez telefon) z poleconymi mi notariuszami (paniami), zadzwoniłem do notariusza (mężczyzny), którego nie polecano mi. Obsłużył mnie błyskawicznie i jeszcze nie wziął pełnej taksy notarialnej kiedy zobaczył, że cel był szczytny.