Nie rozumiem czemu zapisanie dziecka do lekarza w Poliklinice w Siedlcach jest wyczynem, który wymagałby sprawności olimpijczyka. Zapisy są dokonywane tylko danego dnia na dany dzień. Można dzwonić już od ósmej. Może komuś się to udało jednak mi nie. Jeśli linia nie była zajęta to nikt nie chciał podnieść słuchawki.
Może ktoś by sprawdził czy nie są prowadzone rozmowy prywatne, które blokują linię dla potencjalnych klientów?
Oczywiście dodzwoniłem się po 3 godzinach (licząc od 8 godziny) telefonowania aby się dowiedzieć, że już nie ma miejsc na ten dzień. Pani uprzejmie poinformowała, że mogę zadzwonić jutro (od godz. 8.00). Nie dała żadnej jednak gwarancji, że dziecko uda się zapisać.
Sugeruje zlikwidować zapisy telefoniczne i pozostać przy osobistej wizycie w rejestracji jeśli to ma tak wyglądać.
Jest też inne rozwiązanie. Umożliwić dokonywanie zapisów z wyprzedzeniem co najmniej dwudniowym.
Ostateczne rozwiązanie to zlikwidować Państwową Służbę Zdrowia

Poliklinika w Siedlcach to w ogóle obraz średniowiecznej służby zdrowia. Mentalność personelu na poziomie szpitalnych salowych z lat 80-tych. Najwyraźniej nie ma kto z nimi zrobić porządku. Mój Ojciec tego nie przeżył…Mamę zabrałam do zupełnie innej przychodni prawie rok temu i do dzisiaj nie może się nadziwić, że maoże być tak inaczej. Po co tam tkwicie? W każdej chyba przychodni będzie lepiej niż tam a do tego na przyzwoitym poziomie.
Piszę do Pani Elżbiety,
Korzystam z usług Polikliniki wiele lat. Należałam w przeszłości do innych Przychodni… (bez komentarza). Uważam, że swoją opinią krzywdzi Pani wiele wartościowych osób tam pracujących. Pielęgniarki są tam zawsze miłe, chętne do pomocy, zawsze znajdą wyjście z trudnej sytuacji. Myślę, że łowcy “skór” tam nie pracują. Mi i mojej rodzinie pomogli i pomagają nadal.
Gratuluję, że znalazła Pani jeszcze lepszą Przychodnię.
Pozdrawiam.
PANI ELŻBIETO…..
ZBULWERSOWAŁ MNIE PANI KOMENTARZ.CO TZN.:MÓJ OJCIEC TEGO NIE PRZEŻYŁ:ABSURD,ABSURD,ABSURD.KORZTSTAM Z USŁUG OD R 1985.I NIE POZWOLĘ NA TAKĄ KRYTYKĘ WOBEC OSÓB TAM ZATRUDNIONYCH.SALOWE Z LAT 80?MOŻE PANI ZAZDROŚCI IM FACHOWOŚCI I STOICKIEGO SPOKOJU WOBEC TAKICH ROSZCZENIOWYCH PACJENTÓW JAK PANI??????????????????.
POPROSTU CIESZĘ SIĘ,ŻE PERSONEL ODETCHNĄŁ Z ULGĄ PRZY PANI WYPISIE.
Składam tą drogą serdeczne podziękowania CAŁEMU PERSONELOWI MEDYCZNEMU zatrudnionemu w POLIKLINICE za ich fachową opiekę nad moją rodziną.
KOMENTARZ PANI ELŻBIETY …..BEZ KOMENTARZA….SZKODA SŁÓW.
Doznałem szoku.Jakoś 30 lat korzystam z opieki personelu w POLIKLINICE i nie uprawiałem żadnej dyscypliny olimpijskiej,ha,ha,ha,ha.ZAWSZE dostaję się do lekarzy.NIE WYOBRAŻAM SOBIE INNEJ PRZYCHODNI.
PANI ELŻBIETO….BABA Z WOZU……POLIKLINICE LŻEJ.
Proponuję inne przychodnie, gdzie po numerek do lekarza trzeba wystać się od 5 rano,a na lekarza czeka się do bólu.
Wzystkim będę polecała POLIKLINIKĘ.
Ciekawy fakt to ten, ze ostatnie cztery komentarze zostały napisane z tego samego miejsca
UDERZ W STÓŁ,A NOŻYCE SIĘ ODEZWĄ…………….
Do Pani Elzbiety, a także organów scigania.
Swoją wypowiedzią oskarża Pani kogoś konkretnego (wzsystkich nie może Pani oskarżać) z pracowników Polikliniki o przyczynienie się (albo spowodowanie) śmierci swego ojca. To jest poważne oskarżenie. Wobec tego powinna Pani zgłosić to organom scigania, albo teraz organy te winny zająć się wyjaśnieniem sprawy. Jeśli się kogoś ozkarża to ma się na to konkretne dowody , w przeciwnym przypadku Szefostwo Polikliniki powinno Panią oskarżyć o pomówienie i narażenie na szwank dobrego imienia państwowej instytucji.
W wypowiedzi pani Elżbiety nie doczytuje się oskarżeń. Wydaje mi się, że pisząc “ojciec tego nie przeżył” nie jest mowa, że ta przychodnia doprowadziła go do śmierci. Nawet nie jest napisane, że się tam leczył.
Panie Robercie….
szkoda,że nie umie Pan interpretować komentarzy.
A może Pani Elżbieta to dobra znajoma?OSKARŻA SIĘ RAZ…
JEST TO BARDZO PRZYKRE.
Może i nie umiem choć komentarzy naczytałem się tysięcy
NIE WAŻNE CZYTAĆ……
DZIENNIKARZ?
ZASTANAWIAM SIĘ DLACZEGO PANI ELŻBIETA TERAZ NIE MA GIĘTKIEGO JĘZYKA?
DOBRA PODPUCHA….
ALE PO CO TO KOMU BYŁO?
PANIE ROBERCIE ;ABY POZNAĆ CZŁOWIEKA ,TRZEBA ZOSTAĆ TOWARZYSZEM JEGO PODROŻY…..
ABY OCENIĆ PERSONEL ZATRUDNIONY W POLIKLINICE……
TRZEBA GO POZNAĆ……..
Ma pani racje, że aby ocenić należy poznać. W naszym społeczeństwie funkcjonuje: “jak cię widzą tak cię piszą”. Jak widać poznać się udało choć może nie cały personel. Wszędzie jednak ma to wpływ na całość a szkoda. Pracownik zawsze będzie miał wpływ na wizerunek firmy (jak i procedury firmy). To przychodnia i każda inna firma powinna mieć to na uwadze.
Napotkałem w życiu wiele dobrych firm, które traciły na wizerunku z powodu pracowników. Spotkałem również słabe firmy, które zyskiwały dzięki pracownikom.
CIESZĘ SIĘ,ŻE ROZUMIEMY SEDNO SPRAWY.
KOMENTARZ PANI ELŻBIETY NIE ZNALAZŁ JEDNAK POKLASKU.
ZASTANAWIAJĄCE…..A TAK WOGÓLE TO SZKODA SŁÓW.
ŻYCZĘ PANU OWOCNEJ PRACY.POZDRAWIAM.
Witam Państwa serdecznie. nawet przez myśl mi nie przeszło, że mój komentarz wywoła aż taki odzew. Nie odnosiłam się do powyższych ripost jedynie z powodu swojej nieobecnośći na forum. Wybaczcie Państwo, ale nie dysponuję taką ilością czasu, aby na bieżąco śledzić przedstawiane tutaj opinie. W tej jednak sytuacji postanowiłam /jedynie przez szacunek dla respondentów/ odnieść się do tematu.
Moje zdanie na temat Polikliniki nie zmieniło się w żadnym calu. Jest to moje zdanie, poparte doświadczeniem z tego miejsca wyniesionym. Polikliniką nie jest budynek a właśnie personel tam pracujący. Przyznam szczerze, że mało mi z tego, że pielęgniarki tam zatrudnione są uśmiechnięte, kiedy nie mogę się do nich dodzwonić. 80-latek, który wdrapie się o własnych siłach na ostatnie piętro to właściwie w ogóle nie powinien tam być…bo i po co??? Skoro ma tyle siły to nie potrzebuje pomocy lekarza. Nie mam zamiaru nikogo oskarżać…pragnęłam jedynie ostrzec…proszę mi wybaczyć, jeśli uraziłam uczucia pacjentów, nie to było moim celem.
Mimo opinii Państa ja czuję się zobowiązana…chyba, że nie chodzi Państwu o LECZENIE a o poklepanie po plecach /rozumiem, że to też wiele znaczy/. Bo czy można sytuację, kiedy pacjent przez 8 miesięcy jest leczony na katar, bez ŻADNYCH badań dodatkowych, umiera na nowotwór nazwać leczeniem??????????
P.S. Do Pani Katarzyny
A co powie Pani na przychodnię, w której nie czeka się na numerek. Do której się wchodzi i jest się przyjętym przez lekarza?
Pozdrawiam wszystkich Państwa gorąco i zdrowia życzę. proszę nie napadać z mojego powodu na Pana Roberta…najwyraźniej też ma swoje zdanie. I MA DO TEGO PRAWO!!!!!
Nie mogę się powstrzymać, aby nie dopisać, że mój Ojciec też korzystał z usług Polikliniki przez wiele lat i był bardzo zadowolony. Dopóki nie zachorował….niestety…
Pozdrawiam.
Ja tez jestem zapisana do Polikliniki. Co prawda problem z dostaniem się do lekarza jest jednak nigdy nie wyszłam z Przychodni z “kwitkiem”. Pani Elżbieto, gdzie znajduje się ta cudowna przychodnia reklamowana przez Panią? Chętnie się tam zapiszę i trochę się tam poleczę. Wątpię jednak w to co Pani opowiada. Już przetestowałam przez swoje życie kilka Przychodni. Wróciłam niestety ponownie do Polikliniki.
Dla mnie również to jest absurd zeby zapisywac sie przez telefon. Zadzwoniłem 8:30 i juz zapisów nie było… Musiałem isc do lekarza i prosić, zeby mnie przyjął bez zapisu… Na szczęście lekarze sa w porzadku