18 czerwca obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Przeciwdziałania Mowie Nienawiści. To stosunkowo nowe święto ustanowione przez Organizację Narodów Zjednoczonych, ale dotyka problemu starego jak ludzkość: słów, które ranią, poniżają, odczłowieczają i przygotowują grunt pod przemoc.
Mowa nienawiści to nie każda ostra opinia, krytyka czy spór światopoglądowy. Nie chodzi o to, aby zakazać trudnych rozmów albo uniemożliwić krytykę idei, religii, polityki czy zachowań. Problem zaczyna się wtedy, gdy słowa są wymierzone w ludzi jako grupę: ze względu na ich pochodzenie, wiarę, narodowość, kolor skóry, płeć, niepełnosprawność czy inne cechy. Wtedy język przestaje być tylko narzędziem rozmowy, a staje się narzędziem pogardy.
Ten dzień przypomina, że słowa mają konsekwencje. Mogą budować mosty, ale mogą też wzmacniać uprzedzenia, podsycać lęk i prowadzić do wykluczenia. Historia wielokrotnie pokazała, że zanim dochodziło do przemocy wobec całych grup ludzi, wcześniej pojawiał się język pogardy — żarty, etykiety, oskarżenia i propaganda, które odbierały innym godność.
Współcześnie szczególnie dużym problemem jest mowa nienawiści w internecie. Media społecznościowe sprawiają, że obraźliwe, pogardliwe i fałszywe treści mogą rozchodzić się bardzo szybko. Czasem jeden komentarz potrafi uruchomić falę ataków. Dlatego odpowiedzialność za słowo dotyczy nie tylko polityków, mediów czy wielkich platform internetowych, ale także każdego użytkownika internetu.
Przeciwdziałanie mowie nienawiści nie oznacza rezygnacji z prawdy, przekonań ani odwagi w wyrażaniu opinii. Oznacza raczej umiejętność mówienia bez pogardy. Można nie zgadzać się stanowczo, ale nie trzeba upokarzać. Można bronić swoich wartości, ale nie trzeba deptać godności drugiego człowieka.
Międzynarodowy Dzień Przeciwdziałania Mowie Nienawiści jest więc dobrą okazją, by zapytać samego siebie: czy moje słowa leczą, czy ranią? Czy pomagają zrozumieć, czy tylko dolewają oliwy do ognia? Czy wypowiadam prawdę w sposób odpowiedzialny?
Bo język nie jest obojętny. Od słów zaczynają się relacje, konflikty, pojednanie — a czasem także przemoc. Dlatego warto wybierać słowa, które nie rezygnują z prawdy, ale zachowują szacunek dla człowieka.
Dodam, że rozsądne przeciwdziałanie mowie nienawiści nie powinno być pretekstem do tłumienia wolności słowa. Krytyka idei, religii, ideologii czy decyzji politycznych jest czymś innym niż nawoływanie do nienawiści wobec ludzi.
Na zakończenie warto przypomnieć słowa z Biblii, które podkreślają odpowiedzialność za to, co mówimy:
„Niech z ust waszych nie wychodzi żadna mowa szkodliwa, lecz tylko dobra, budująca, zależnie od potrzeby, by wyświadczała dobro słuchającym.” (List do Efezjan 4,29)
