Dzisiaj obchodzimy Światowy Dzień Optymisty. To dobra okazja, aby spojrzeć na życie od jaśniejszej strony. Warto jednak pamiętać, że dojrzały optymizm nie polega na zamykaniu oczu i powtarzaniu: „Na pewno wszystko będzie dobrze”.
Można przecież być na tyle naiwnym optymistą, by jeść bez umiaru, nie ruszać się z fotela i wierzyć, że zdrowie samo jakoś sobie poradzi. Można wydawać więcej, niż się zarabia, z nadzieją, że pieniądze skądś się znajdą. Można lekceważyć problemy w małżeństwie, zaniedbywać obowiązki albo odkładać badania lekarskie, pocieszając się, że sprawa sama się ułoży.
Tyle że to nie jest optymizm – to ucieczka od rzeczywistości.
Psychologia określa to zjawisko mianem nierealistycznego optymizmu. Człowiek zakłada wówczas, że nieprzyjemne konsekwencje spotykają innych, ale jego ominą. Wie, że określone postępowanie jest ryzykowne, lecz łudzi się, że akurat jemu nic się nie stanie. Takie myślenie może na chwilę poprawić samopoczucie, ale nie rozwiązuje problemów. Czasami pozwala im wręcz rosnąć.
Zdrowy optymizm nie zaprzecza faktom. Widzi trudności, lecz nie pozwala, aby odebrały nam wolę działania. Realista powie: „Sytuacja jest trudna”. Pesymista doda: „Nic nie da się zrobić”. Natomiast dojrzały optymista zapyta: „Co mogę w tej sytuacji zrobić?”.
Nie chodzi więc o wybór między realizmem a nadzieją – potrzebujemy jednego i drugiego. Realizm pokazuje nam, gdzie naprawdę jesteśmy, a nadzieja pomaga wykonać następny krok.
Podobnie jest w życiu duchowym. Wiara nie oznacza przekonania, że Bóg usunie wszystkie konsekwencje naszych nierozsądnych decyzji. Biblia przypomina, że człowiek zbiera to, co zasiał. Jednocześnie mówi o Bogu, który przebacza, podnosi i prowadzi nas dalej. Chrześcijańska nadzieja nie wyrasta z założenia, że życie zawsze będzie łatwe. Jej podstawą jest pewność, że nawet w trudnościach nie jesteśmy sami.
Optymizm mówi czasem: „Na pewno nic złego się nie wydarzy”.
Nadzieja mówi: „Nie wiem, co się wydarzy, ale wiem, Komu mogę zaufać”.
Dlatego patrzmy w przyszłość z nadzieją, ale i z otwartymi oczami. Nie udawajmy, że nie ma problemów. Podejmujmy mądre decyzje, wyciągajmy wnioski i zmieniajmy to, co zmienić możemy.
Prawdziwa nadzieja nie polega bowiem na przekonaniu, że wszystko samo pomyślnie się skończy. Polega na tym, że nawet wtedy, gdy nie wszystko układa się po naszej myśli, warto żyć mądrze, działać odpowiedzialnie i nie przestawać ufać Bogu.
RaK
